• Wpisów:11
  • Średnio co: 118 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 12:15
  • Licznik odwiedzin:1 059 / 1418 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Witajcie organizuje akcje "Pomagam ja pomagaj i ty" trwa ona 21.12.2014 - 01.12.2015. Organizatorem jestem ja ale i wy możecie się przyłączyć! Polega na tym że wspólnie polecamy blogi, dzięki temu inni mogą się wybić. Aby tobie pomóc napisz komentarz pod tym postem o treści "Pomóż i ja pomogę" dzięki temu otrzymasz wsparcie innych blogów. Roześlij post na swoim blogu i polecaj. Jeżeli chcesz aby inni ci pomogli i pisząc komentarz musisz sam/ sama polecić blog osoby którą prosisz o wsparcie! Przyłącz się to mały gest a wielkie znaczenie!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Witam! Wiem, wiem czasem po prostu NIE MA MNIE. Ostatni wpis to była nominacja 9 dni temu. Mam mało czasu i staram się wszystko poukładać a gdy już znajduje chwile to BUM... pinger login hasło mój mini blog i zaczyna się od zobaczenia innych blogów komentarzy na moich postach i wreszcie dodawanie postu. Dziś nie mowa o tym "jak rozpoczynam wejście na pingera" tylko "Święta tuż tuż ....) . A więc co nowego? na pewno nie zabraknie świątecznych opowiadań jak i możecie zobaczyć jeszcze dziś świąteczny wystrój mojego bloga. I oczywiście zorganizuje różne akcje lub konkursy. Zapraszam do odwiedzania mojego bloga!!!!!! Nie życzę wesołych świąt, ponieważ jeszcze tydzień....ale już dziś będzie choinka
  • awatar To co najlepsze: Już czuję ten świąteczny nastrój, chociarz nie ma u mnie śniegu: dziś pieczemy pirniki, ozdabiam choinkę i robię kartki na święta :) Zapraszam cię na mój nowy rozdział opowiadania, byłabym wdzięczna gdybyś przeczytała
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zostałam nominowana przez http://joela.pinger.pl

1.Jaka była twoja pierwsza nazwa na bloga:
Tajemnicza książka
2.Jaki masz kolor włosów:
brązowy
3.Masz chłopaka/ dziewczynę:
Nie
4.Masz zwierzaka, jak tak to jakiego:
Obecnie nie mam, mój chomik umarł
5.Podaj co najmniej 3 ulubione blogi (kolejność się liczy):
http://joela.pinger.pl
http://ulubione5916.pinger.pl
http://nohejx3.pinger.pl
6.Najbardziej lubisz proste, kręcone, czy falowane włosy?:
zdecydowanie kręcone
7.Jakbyś mogła gdzieś wyjechać, co to byłoby za miejsce?:
Ameryka, Nowy Jork (marzenie)
8.Z kim spędzasz święta?:
Oczywiście z najbliższą rodziną

Nominuje:
http://joela.pinger.pl
http://ulubione5916.pinger.pl
http://nohejx3.pinger.pl
pytania:
1.Ulubiony przedmiot w szkole?
2.Co pragniesz otrzymać na święta?
3.Ulubiona książka?
3.Ulubiony kolor?
4.Jakie masz włosy proste, kręcone, falowane?
5.Będziesz jeść karpia na święta?
6.Gdzie pragniesz mieszkać?
7.Masz zwierzaka jak tak jakiego?
8.Z kim spędzasz najwięcej czasu?
 

 
Resztami sił zapytałam gdzie jedziemy a mama na to:
-Do cioci do Irlandii
Wszystko było w porządku tylko jedna mała, tycia rzecz. My NIE MAMY cioci w Irlandii. Sofi była zaskoczona i zauważyłam że humor zaraz jej się polepszył.
-Jaka ciocia? Poznam ciocię z Irlandii? Mary powiedz mi coś więcej błagam!! Mamo odezwij się.
Przez dłuższą chwile panowała cisza. Sofi obróciła się swoja twarzyczką w moją stronę i widziałam łzy w jej oczach. Zdążyła wykrzyknąć "proszę" nim znów zapadła cisza. Nie jestem dzieckiem i dobrze wiem że nie mam żadnej "Cioci z Irlandii". Na pewno bym się dowiedziałam jak nie od rodziców to od dziadków. Mam drzewo rodzinne które tworzyła moja babcia z dziadkiem oraz moi rodzice oczywiście jeszcze przyszywana rodzina. Chcąc nie chcąc zapytałam.
-Kim jest kobieta z Irlandii która "rzekomo" jest moją ciocią?!
Nic CISZA...
-Pytam po raz drugi KIM JEST?-wykrzyknęłam
rodzice nie reagowali tak jakby nas nie było. Rozbolała mnie głowa. Zaczęłam po cichutku szlochać z nadzieją że Sofi nie usłyszy, myliłam się. Zauważyła, ale to może i dobrze Sofi również chciało się płakać. Zawsze am taką minę jak chce płakać. Powstrzymała sie, jest dzielną dziewczynką. Podziwiam ją. Szepnęła mi do ucha "ona nie istnieje, prawda?" Ja przytaknęłam że tak.
-Sofi, siostrzyczko nie musisz szeptać, rodzice i tak nie reagują!- powiedziałam to tak głośno a tak za kierownicą mimo wszystko jechał przed siebie.Ja i tak zaczęłam szeptać z obawą że rodzice słyszą ale udają że nie.
-Siostrzyczko za chwile skończy się im paliwo. Będzie postój, uciekniemy!!
-Ale przecież...
-Nie martw się zobaczymy co zrobią.Jak pojada nie przejmuj się, jak rozpoczną nas szukać pokażemy się im i... woda, tak woda- wypowiedziałam to niczym magiczne zaklęcia, samą mnie to olśniło gdybym oblała rodziców wodą i zacznę psikać gazem po oczach?
-W końcu to nasi rodzice, ale oni są jak mumie jak zombie nic nie poczują w takim razie ciekawe czy się ockną?
- Może gaz to za dużo jeśli im woda nie pomoże to zrobimy co należy.
Poszło zgodnie z moim planem zatrzymaliśmy się Sofi schowałam w krzakach i pobiegłam po wodę z czyjeś studni. Rodzice szli równym krokiem nagle jak wiadrem oblałam ich zimną wodą. Oni zaczęli kaszleć a ja zaczęłam krzyczeć:
-Kim do licha jest ciocia z Irlandii. Mówcie albo potraktuje was gazem po oczach.
RODZICE:
-Kochanie co ty robisz, będziemy chorzy oszalałaś jaka ciocia z Irlandii? Dziecko co ty do nas mówisz? Słyszysz siebie?
Nagle ja i Sofi rzuciłyśmy się na nich i zaczęliśmy ich przytulać a oni nas. Dopytywali gdzie jesteśmy, ja opowiedziałam im historie nagle oni:
-Nie straciliśmy pracy.
Do dziś nie wiem co to było ale... to już się nam nie zdarzyło. Śmialiśmy się z tego, ale dopiero jakoś po dwóch miesiącach. Po trzech miesiącach rodzice powiedzieli że coś pamiętają, ale tylko to że mieliśmy się wyprowadzić i że do Irlandii że nić nie słyszeli. Po jakimś czasie okazało się że mamy krewnych w Irlandii. Bardzo dziwna sprawa...
  • awatar Ludmiła & León: my love story ♥: Hmm.. nie obraź się, ale to jest troszkę poplątane, nie wiadomo za bardzo o co chodzi, może się w następnym wyjaśni. Ja osobiście mam już swoje 11 rozdziałów, dlatego Cię zapraszam. To w końcu jest ta Irlandowa rodzina czy nie x33
  • awatar Gość: Super opek :) , Poprzedni rozdział był troche nudny, ale ten jest extra
  • awatar Tajemnicza książka: @To co najlepsze: Dobrze, cieszę się że przeczytałaś całe, a jeszcze bardziej że masz swoją opinię oraz szczerość dzięki temu wiem czy to co pisze jest interesujące czy nie za bardzo :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Witam ponownie! Chciała bym wspomnieć o jednym niesamowitym blogu mianowicie klarusiae !!! Ten blog to coś więcej, nie tylko o jej ulubionych bohaterach ale o wiele wiele więcej. Czytaj jej blog z uwagą, każdy jej wpis ma znaczenie. Zapraszam: http://joela.pinger.pl
 

 
Witajcie! Bardzo dawno nie odwiedzałam bloga i nie pisałam opowieści ale wynagradzam to. Znalazłam chwile czasu i zabieram się do tej sprawy.


Witajcie nazywam się Mary. To co się stało jest niewytłumaczalne. Spodziewacie się tego że coś mnie straszy. Moja rodzina to ja (17 lat) mama, tata i młodsza siostra (9 lat). Byliśmy zwykłą rodziną. Nie byliśmy nigdy bogaci ani również nie byliśmy biedni. Jakby to określić byliśmy w sam raz. Niestety pogorszyło się rodzice stracili prace. Jeszcze zanim się to stało pod koniec roku szkolnego miałam otrzymać stypendium za wysokie wyniki w nauce i szeroką wiedzę. Jeżeli utrzymam stopnie otrzymam je. To nie będzie takie trudne, bo przecież do końca roku szkolnego został miesiąc. Oczywiście wszystko legło w gruzach, moje marzenia, ciężka praca. Rodzice obiecali że będziemy ciężko pracować abym miała takie wyniki i będą z mną aż do końca. Nagle się okazuje że mamy się WYPROWADZIĆ. Dla mnie Sofi to był wielki zawrót. Byłyśmy kompletnie zmieszana mimo tego że Sofi ma dopiero 9 lat ale dla niej to było nie wyobrażalne że musi opuścić swoją szkołę, znajomych dom. Prosiłyśmy ale to wszystko na nic. Rodzice byli tacy inni, całkowicie nie byli tymi osobami co kiedyś. Ich mowa, mówili jakby nie swoim głosem, jak gdyby ktoś ich zmuszał. Najgorsze było to że stało się to tak nagle i nie mieliśmy się kiedy zastanowić, musieliśmy zrezygnować z wszystkiego DO SŁOWNIE. Nawet nie wiedzieliśmy gdzie będziemy mieszkać rodzice nie chcieli nam powiedzieć. To nie możliwe. Mama by nam zaraz powiedziała. Spakowałyśmy swoje rzeczy i łzy kręciły nam się w oczach. Sofi już płakała. Ja nie chcąc się sprzeciwiać szłam powolnym krokiem aby to trwało jak najdłużej. Spowolniłam wszystko o zaledwie 40 sekund. Pocieszyłam siostrę i szepnęłam parę słów do ucha, uspokoiłam lecz sama byłam w szoku. Udawałam przed nią ze pomysł bardzo mnie cieszy, czułam że zrobiłam coś dobrego, ponieważ sama była delikatnie zadowolona lecz gdzieś zauważyłam że ona również udaje. Resztami sił zapytałam gdzie jedziemy a mama na to:
CDN
 

 
Cześć, nazywam się Nikola. Chodzę do 4 klasy szkoły podstawowej. Mam dosyć dobre wyniki w nauce, liczę na świadectwo z czerwonym paskiem ale jeszcze wiele mnie czeka i nie wiem czy dam rade do końca czerwca. To mój najlepszy przyjaciel - Azor. Azor to mój pies kocham go nad życie! Mam go już 2 lata. Smutno mi gdy słyszę że po 2 3 tygodniach nudzą się dzieciom zakupione psy, nie mają ochoty się z nimi bawić, iść z nim na space, karmić go, czyścic po nim. W tedy pies jest już przywiązany do przyjaciela i najczęściej kończy się oddaniem psa do schroniska gdzie już jest aż za dużo psiaków. W tedy może stać się najgorsze. Trzeba go uśpić. Jedni już starsi właściciele czasem biją psy, głodzą lub wyrzucają w dalekie miejsce od domu pozostawiając go samego, głodnego. Gdybym mogła zabrała bym wszystkie psy do siebie, ale cóż rodzice nie pozwolą, ja sama z nimi radę bym nie dała utrzymanie kosztuje. Ale z Azorkiem nie mam problemu. Natomiast pomagam innym psiakom. Tym bezdomnym czasem podrzucę jakiś drobny przysmak i każdego roku do schroniska przyniosę jakąś karmę dla piesków. Mogę chociaż to zrobić. Pewnego dnia gdy wróciłam ze szkoły spodziewałam się jak zwykle Azorka zamiast tego zastałam zrzuconą wycieraczkę oraz stłuczony wazon. Czy się przejęłam? NIE. To norma przy dużym psie który ma ochotę ciągle się bawić. Spojrzałam na ten bałagan z politowaniem. Ale jak nie tam to na pewno zastam go w ogrodzie. Niestety ale i tam go nie zobaczyłam. W końcu nie mogłam uwierzyć że rodzice wpuścili go do domu. Ale w 100% pewna byłam że jak nie na dworze to w piwnice. Jak się okazało bezskutecznie. Nie zastałam go tam. W takim razie poszłam do swojego pokoju ani śladu Azora. Przeszukałam mieszkanie ale w całym domu nie było go. Trochę się zmartwiłam ale pomyślałam że rodzice pojechali z nim do weterynarza na kontrolę ale mama z tatą byli w pokoju. Zapytałam z zmartwieniem gdzie na litość boską jest nasz piesek. Powiedzieli abym go poszukała niestety mówiłam że nigdzie go nie znalazłam. Zatem cała rodzinka zaczęła poszukiwania Azora. Jak się okazało Azor musiał uciec. Zadzwoniliśmy na policję, rozwiesiliśmy plakaty z ogłoszeniem, że nasz pies uciekł. Ja płakałam cały dzień ale jak następnego dnia policja poinformowała nas że nie znaleziono Azora ani żadnych poszlak postanowiłam że sama wezmę sprawę w swoje ręce. Tak wiem co myślicie że co taka mała dziewczynka jak jak za może zrobić ale jednak. Podeszłam do drzwi gdzie zobaczyłam wycieraczkę i stłuczony wazon. W tedy pomyślałam że ktoś mógł porwać Azora. Jak najszybciej poinformowałam rodziców i policję o moich podejrzeniach. Na co policja powiedziała że to bardzo prawdopodobne i przeszuka wszystkich sąsiadów. Po kilku dniach ku mym zdziwieniu zobaczyłam że policję która szła z Azorem pobiegłam do niego on do mnie zaczęłam go przytulać. W tedy nic się do mnie liczyło tylko to aby aby był już ze mną na zawsze. Policja znalazła go u pewnego mężczyzny. Miał na swoim koncie nie jedno porwanie psa zatrzymaliśmy go i zawieźliśmy na policję. Podziękowałam im ale w głębi duszy wiedziałam że gdyby nie to że miałam takie podejrzenia być może już nigdy nie zobaczyła bym Azorka. W tedy dopiero poczułam jak naprawdę mnie kocha i jak ja go kocham.
  • awatar klarusiae: :) Ciekawe opowiadanie, szkoda ze niektórzy ludzie tak krzywdzą psy
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nie wiem kto jest autorem ale w halloween na prawde było o czym myśleć. Mam nadzieje że się spodoba.

Idąc chodnikiem po zmroku na obrzeżach miasta można rozmyślać, rozmawiać przez telefon, słuchać muzyki. Bohater tej opowieści wybrał zupełnie inne rozwiązanie... Była zima, chyba luty. Dwudziesto pięcio letni Marek wracał do domu z pracy pieszo, chodź nigdy tego nie robił, ale zmusiło go do tego pożyczenie samochodu swojemu dobremu kumplowi. Telefon rozładowany, lampy przy drodze odmawiały posłuszeństwa: gasły co jakiś czas. W takich miejscach nawet dorosła osoba czuje się niepewnie, szczególnie kiedy idzie się pomiędzy stuletnim parkiem i martwą drogą, a po drugiej stronie ulicy rozciąga się stara kopalnia i kilka opuszczonych domów. Wiał wiatr, padał śnieg. Marek byłtrochę zmęczony, kleiły mu się oczy po całodziennej pracy w biurze. W obrębie 20 km nie było żywego ducha. "Czy ta droga nigdy się nie skończy?!" - pomyślał lekko znużony po przebyciu 1/3 drogi. W którejś kolejnej minucie marszu usłyszał za sobą kroki. "Kobieta..." - owiedział cicho do siebie, rozpoznając odgłos obcasów. Kroki stawały się coraz szybsze. Wkońcu nieznajoma dogoniła mężczyznę. Gdy była kilka kroków za nim, Marek oglądając się ujrzał postać w czarnym płaszczu, twarz widział częściowo z powodu gasnących lamp. Nowa towarzyszka uśmiechając się w końcu zaczęła rozmowę: -Witaj, Marku. Poznajesz mnie? Pewnie nie... Rzeczywiście, Marek nie wiedział, z kim ma przyjemność. Ale kobieta kontynuowała: -Liceum nr.3, klasa 1a. Druga ławka pod oknem, dwa długie kasztanowe warkocze. Dalej nic ci to nie mów? -Majka? -Tak! -Nie wierzę! Skąd się tu wzięłaś? Co u ciebie? Gdzie teraz mieszkasz? Czym sie zajmujesz?- zaczął zasypywać ją pytaniami. -Wiesz, zacznę od początku. Przyjechałam tu tak po prostu, przypomniec sobie dawne czassy. Pamiętasz? Tu mieszkałam...- Maja wskazała na jeden z opuszczonych domów w pobliżu kopalni. -Tak, a teraz gdzie mieszkasz? Gdzie są twoi rodzice?- dopytywał się Marek. -Mieszkają na wsi, a ja... Powiedz lepiej, co tu robisz o tej porze. - opowiedział jej o pożyczonym aucie, zaczęli też rozmawiać na inne tematy. Maja jakby specjalnie zwalniała tempo spaceru. -Może wstąpisz do mnie? Chodźmy szybciej.- zaproponował Marek. -Wiesz, nie lubię spacerować szybko. Proszę cię, nie spiesz się, bo "Gdy człowiek się spieszy..." -Tak, tak, wiem : "... diabeł się cieszy".- zaśmiał się Marek- więc dobrze, chodźmy wolno. I tak zrobili. Pokonali drogę w czasie dwa razy dłuzszym. Mimo tego miło im się rozmawiało. Gdy byli kilkaste metrów od celu, Maja zaczęła się żegnać z przyjacielem. -Na mnie już pora, zrobiłam, co miałam zrobić, pora się rozstać. -Szkoda. Ale mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy? -Na pewno, tylko nie tak szybko - dodała na pożegnanie z uśmiechem Maja znikając w bocznej drodze. Po dotarciu pod blok, Marek ujrzał, że stoi tam pare radiowozów, karetka i straż. -Co się stało?! - zapyał z niepokojem funkcjonariusza. -Wyciek gazu. Gdyby pan wrócił 20 min temu, to był by koniec. Markowi zaparło dech z przerażenia: "To tylko dzięki Mai!". Następnego dnia koniecznie chciał ją znaleźć, dzwonił do znajomych z liceum, aż w końcu dostał numer do jej rodziców.: -Dzień dobry. Czy można prosić Maję do telefonu? Chciałbym jej podziękować. Usłyszał płacz w słuchawce: -Maja.. nie żyje.. Zginęła rok temu od wycieku gazu w jej mieszkaniu...
 

 
Witajcie moi mili! Zauważyłam że nie za bardzo ostatnia historyjka była skomentowana lub ledwo co ktoś odwiedził mojego bloga. Wiadomo najpierw muszę rozwinąć go i mieć dosyć dużo wpisów. Z tym pewien problem o nazwie szkoła ale postaram się jak najwięcej dodawać moich opowiadań pomóżcie mi polećcie mojego bloga wklejając ten link:
http://werkaa02.pinger.pl
Z góry wszystkim dziękuje! Z chęcią pomogę zareklamować wasz blog, wyślijcie prywatną wiadomość jeżeli blog będzie warty polecenia jak najbardziej TAK.
werkaa02.pinger.pl
 

 
Nasza dzisiejsza bohaterka to najzwyklejsza w świecie dziewczyna w wieku 11 lat.Nazywa się Anna. Anna każdy swój dzień rozpoczynała tak samo i zakańczała tak samo. Lecz w środku dnia jak każdemu działy się różne rzeczy i różnie wykorzystywał swój czas. Ale Anna pewnego razu jak nigdy zaspała do szkoły:
-Anka obudź się Anka obudź się Anka spójrz na zegar!-przywoływała ją do porządku jej mama- Anna spójrz już w 7 30- Anna miała długą droge do szkoły i zajmowało jej to trochę czasu ok 15 20 min lecz jeszcze musiała się ogarnąć.
-Mamo co się dzieje?- Z trudem rozeznana dziewczynka próbowała się zorientować
- No co szkoła!
-O kurcze- Ania szybko się zbudziła i zaczęła się zbierać i co sił w nogach biegła do szkoły. Chcą nie chcą spóźniła się pół godziny.
-Dzień dobry przepraszam za spóźnienie.
-Anno co się stało? Spóźniłaś się aż 30 minut? Wiesz, że będziesz mieć nieobecność? Twoi rodzice muszą napisać usprawiedliwienie?- Pouczała Anię rozgniewana nauczycielka.
-Tak proszę pani, wiem
-Masz coś na swoje usprawiedliwienie?
-Zaspałam...- Wykrztusiła z siebie uczennica.
-Ach tak... zapisz temat wykonaj zadania!
Anna czuła jakby spóźnienie się na lekcje raz w roku było czymś karygodnym i powinna zapłacić wysoką karę, przynajmniej tak dała jej do zrozumienia nauczycielka.
(DZWONEK)
-Anna nasza wzorowa uczennica spóźniła się? Co zapomniała że czeka ją szkoła? A może po prostu szła sobie wolnym tempem?- Naśmiewali się jej koledzy którzy byli strasznymi nieukami.
-Wiesz co? Ty się nie odzywaj zrobiłeś chociaż zadania? Nauczyłeś się na test? Albo chociaż przyniosłeś usprawiedliwienia za twoje ucieczki ze szkoły? Nie dorastasz mi do pięt więc nie odzywaj się!-Wykrzyknęła dziewczynka
-Anna nie znam cię abyś ty zaspała? Może po prostu chodzi o to że nie miałaś ochoty iść do szkoły i myślałaś że ci się uda? Powiedz?- Powiedziała jej najlepsza przyjaciółka
-Wiesz co ty też?-Ania z krzykiem wyleciała z korytarza, myślała że wszystko obróciło się przeciwko jej i że nawet najdrobniejsza rzecz jest zauważalna.
-Wszyscy się spóźniają a dlaczego mi no wypominają? Mam dość głowa mnie boli jest mi nie dobrze i mam ochotę zapaść się pod ziemię.
(NA DRUGIEJ PRZERWIE)
-Anka widzę że coś cię gnębi? Co się stało- Zapytała jej najlepsze przyjaciółka
-Bo wiesz jakoś nie wiem co mam robić po prostu jest mi źle i jakoś wszystko jest przeciwko mnie...
-Ojej wiem co to znaczy masz gorszy dzień i tyle. Ja nazywam ten dzień dniem przetrwania każdy go ma i tyle to nic złego. Spróbuj myśleć o czymś innym i udawaj że wszystko jest ok. Jutro powinno przejść a jak nie to wiesz gdzie masz się zameldować!
-Na prawdę? Dziękuje Ci za pomoc.
Dziewczynka następnego dnia od razu poczuła się lepiej i jej gorszy dzień minął. Czasem trzeba to przetrzymać...
 

 
Witajcie! Jak każdy muszę jakoś zacząć, opowiedzieć coś o swoim blogu, o czym będę pisała itd. Mój blog będzie właściwie o wszystkim, ponieważ będę w wolnym czasie zamieszczać swoje opowieść mojego autorstwa. Oczywiście może się tu znaleźć jeszcze jakieś opowiadanie które gdzieś przeczytałam i podzielę się nim. Poinformuje was czy to moja opowieść czy kogoś innego. One będą nie z prawdziwego życia lecz takie z głowy to co mi się nasunie. Będą śmieszne, żartobliwe, z happy endem, straszne, przerażające. Z resztą sami się dowiecie odwiedzając mój blog. Prosiła bym aby nie przywłaszczaliście sobie moje opowieści np. podpisaniem że ty byłaś/byłeś autorem. Serdecznie zapraszam!